PONIEDZIAŁKOWE butikowe ROZWAŻANIA PRZY KAWIE

Butikowe rozważania przy kawie to cykl felietonów pisanych z myślą o tych, którzy wybrali zawody medyczne jako swoją drogę w życiu. Każdy tydzień przynosi nam nowe przemyślenia i spojrzenie na naszą praktykę. Miłej, lekkiej lektury przy kawie życzymy!

SZCZEROŚĆ

Pogłębiający się brak szczerości przeplatany z kłamstwem, znieczula nasz mózg dając poczucie tworzenia korzystnego tylko dla nas świata. Czy w medycynie brak szczerości pozwala na budowanie odpowiedniego wizerunku lekarza? 

Żyjemy w czasach płytkich relacji, powierzchownych znajomości i kreowania rzeczywistości, która znika po zmyciu makijażu i wylogowaniu z instagrama. Kolejne pokolenia przesiąknięte kultem ideałów z mediów społecznościowych wchodzą na rynek pracy i zastępują poprzednie starsze generacje. Czy aktualnie dane słowo znaczy, tyle co kiedyś? Na ile pozwalamy sobie na szczerość wobec siebie samych, a nie wykonanie prac odtwórczych wg. wyobrażeń pacjenta. Czy prawdomówność w zawodzie medyka popłaca, czy jednak może być powodem utraty pacjenta w dobie tak dużej konkurencji? Jak prowadzić dialog, aby druga strona nie czuła się zlekceważona i oszukana. 

Psychologia potwierdza, że najzdrowszą możliwością w komunikacji z pacjentem jest, użycie prawdy by pomóc. Poprzez szczerą rozmowę, najprościej budujemy pozytywne doświadczenia i zaufanie. Dobór słów przekazywanych przez lekarza – pacjentowi, wymaga inteligencji społecznej i niezwykłej dozy empatii. 

Stomatologia to jedna z dziedzin medycyny w której, nie zawsze potrafimy pomóc. Tak! Nie zawsze. Pomimo wielu starań, wykorzystaniu nowoczesnej technologii i środków finansowych, czasami nie mamy możliwości leczenia pacjenta tak, aby finał był w pełni zadowalający. Bywają sytuacje kiedy, prawdziwa opinia lekarza dotycząca potencjalnej terapii nie zadowala pacjenta i ten rezygnuje z gabinetu, szukając innych rozwiązań. 

Bazując na doświadczeniu wiemy, że za szczerością w medycynie powinna podążać wrażliwość. Pacjent który trafia do gabinetu z pełnym bagażem doświadczeń wymaga opieki, empatii i zrozumienia. Nie mniej jednak zdarzają się sytuacje gdy, lekarz stomatolog nie spełni wszystkich oczekiwań. Nie wykona pięknego uśmiechu w jeden dzień i nie odbuduje zęba który jest do usunięcia. Co wtedy? Czy powiedzieć: przykro nam niestety musimy znaleźć alternatywne leczenie, gdyż nie możemy wykonać tego w sposób jaki Pani lub Pan sobie wyobrażali. Czy może iść w zaparte, kłamać posiadając wiedzę i zapomnieć o wartościach, etyce, przymknąć oko na odpowiedzialność. Szlifować i oddać 20 śnieżnobiałych koron bez zastanowienia czy pacjent za rok ugryzie jabłko. W sumie jak to mówią.. Raz się żyję! Przecież jestem świadom, że to nie będzie działać ale pacjentka chciała to jej zrobiłem z metką „leczenie warunkowe” lub „leczenie kompromisowe”. Z myślą o lekarzach i pacjentach, mimo wszystko, mamy nadzieję, że prawda, przekazana inteligentnie zawsze będzie produktywna.

REZYGNACJA

Czasami rezygnacja z założonego planu, pozwala uwolnić się od ryzyka popełnienia błędów i daje wewnętrzny spokój. Świadomie podejmując decyzje o rezygnacji, możemy poczuć ulgę i harmonię. Jak długo lekarz może płynąć pod prąd i czy ryzyko zawsze popłaca ? 

Rok temu, ktoś bardziej doświadczony zawodowo ode mnie, powiedział : „podejmuj decyzje tak, aby zasypiając nie mieć wyrzutów sumienia”. Jak w świecie zawładniętym propagandą sukcesu, powiedzieć REZYGNUJĘ ? Czym się pochwalę wśród znajomych na konferencji czy w mediach społecznościowych? 

Nie, nie poddaję się a rezygnuję. Nie mylmy pojęć! W momencie kiedy lekarz daje za wygraną podejmując ryzyko będąc w pełni przytomnym zagrożenia to znaczy, że los go pokonał co, wiąże się z irytacją i smutkiem. Owszem zdarza się, że ryzyko to jedyna możliwa opcja i jest wpisane w planowany zabieg. Każdy przypadek wymaga spokoju i planowania, czasem planem jest nie podjęcie leczenia. 

Mówię, że rezygnuję. To inna szufladka w głowie, godzę się z moją świadomą decyzją która ma zapobiec popełnieniu błędów i obawie przed porażką. Kiedy na fotelu stomatologicznym pojawia się pacjent z przypadkiem lub osobowością, która już znokautowała kilku lekarzy, czy aby na pewno ja będę wybawieniem? Pokaże im, że się da … mimo, że wiem, że nie! Po wielu latach, zdobywając doświadczenie w pracy klinicznej wiem, że nie zawsze płynąć pod prąd to dobra decyzja. Przypadki zabiegów klinicznych, które noszę w swoim medycznym plecaku doświadczeń, to mieszanka sukcesów i porażek. Porażek pod którymi podpisuję się z pełną świadomością i lekcją z której czerpię każdego dnia. Jeśli widzisz i czujesz że, nie możesz pomóc zaproponuj rozwiązanie które będzie ratunkiem w pojawiającym się problemie. Uczciwość wobec pacjenta to podstawa, jednak wewnętrzna zgoda nas samych ze sobą, to największa wartość dodana. Dla niej warto wyjść z rzeki nie idąc pod prąd i nie płynąc z nim również, czekając mądrze na lepszy moment. Już wiem, że czasami magia dzieje się, kiedy po ludzku odpuszczasz.

POŚPIECH

Pośpiech jest wrogiem dobrze wykonanej pracy … szybko, tanio, czysto – hasło jak z popularnego baneru azjatyckiej knajpki na Mokotowie. Nie każdy rodzaj świadczonych usług lubi połączyć się w zestaw z szybkim tempem realizacji. Nerwowość i pośpiech zabija w nas kreatywność i zdolność rozsądnego myślenia. Czy ograniczony czas na wykonanie zabiegu, ma na niego jakikolwiek wpływ? Czy nerwowość u lekarza i asysty da się wyczuć?

Nie wiem jak Wy, ale my pośpiechu nie lubimy! Przynajmniej nie w pracy… chociaż śpiesz się powoli u stomatologa ma sens. Kto lubi przesiadywać na fotelu stomatologicznym? Nie wielu fanów takich wizyt poznaliśmy. Nie mniej jednak statystycznie badani pacjenci, wolą poświęcić więcej czasu na dobrze wykonane leczenie kanałowe i ładne wypełnienie ubytku. Ekonomia pośpiechu w Boutique Dental to dopasowanie czasu zabiegu do sytuacji. 

Może 60 minut u stomatologa to wieczność, jednak po dłuższym zastanowieniu czyż nie lepiej przyjechać raz i mieć zakończone leczenie w pełnym zakresie. Unikamy kolejnego stresu przed zabiegowego, kolejnego znieczulenia, kolejnego poszukiwania parkingu czy zakupu biletu na tramwaj. Lekarz mając 30 minutową wizytę na wypełnienie zęba – wykona procedurę, ale często nie będzie miał chwili aby odpowiedzieć na Twoje pytanie, zaplanować kolejne leczenie czy pomyśleć o czymś dodatkowo. W powietrzu czuć zapach rozdrażnienia i nerwowości – pachnie nieprzyjemnie, dotyka cię poczucie niepokoju. Na nic elegancki wystrój, kiedy odczuwasz negatywną energię drugiej osoby. Szybkie omówienie przypadku, wzmożona prędkość podawania instrumentów przez asystę. Nagle coś upadło, asysta krząta się przy fotelu – proszę jeszcze raz podać lusterko, nerwowo z pod nosa prosi doktor … do gabinetu wchodzi recepcja i informuje, o zniecierpliwieniu oczekującego pacjenta … w tle dzwoni recepcyjny telefon, w torebce wibruje twój telefon … 

o nie! 

i pewnie moglibyśmy dopisać dalszy ciąg historii, wraz z miłym zakończeniem co i jak z pacjentką, ale nie mamy czasu, spieszyliśmy się. Dobrego dnia!

PRYWATNOŚĆ

Czy istnieje PRYWATNOŚĆ w dobie życia, dzielonego na media społecznościowe i real? Na ile prywatności podczas wizyty u lekarza stomatologa pacjent może liczyć? 

Już od lat 80′ tych XIX istnieje ochrona i pojęcie „prawa do pozostawienia w spokoju”. Nie wszyscy wiedzą że, jednym z podstawowych praw pacjenta jest, prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Ostatnimi czasy po małej aferze branżowej z udziałem dwóch znanych stomatologów i pacjentce dotkniętej hejtem, będącym konsekwencją płonnej dyskuty pomiędzy nimi, zaczęliśmy myśleć o granicy dzielenia się w sieci zabiegami medycznymi naszych kolegów i nas samych. 

Wyboru gabinetu i decyzyjność z jakim lekarzem chcemy utożsamiać nasze leczenie będąc jego pacjentami, dokonujemy w momencie powstania potrzeby lub chęci wykonania konkretnego zabiegu. Szukamy profili gabinetów, metamorfoz przed i po, artykułów tematycznych i rozpoznawalnych twarzy medyków. Lekarzy bardziej lub mniej dzielących się swoją „twórczością” w SM. Wraz z kolegami z zespołu meducznego Boutique Dental, zadaliśmy sobie pytanie: na ile my jako lekarze powinniśmy zabiegowość przenosić do sieci? Aktualnie posiadamy niezwykłą przyjemność dzielenia się pracami jakie wykonaliśmy, edukowania i szerzenia profilaktyki w mediach społecznościowych. Trafiamy do wielu osób i niezwykłym jest fakt, że pacjent może poznać w teorii możliwości rozwiązania problemów stomatologicznych, jeszcze bez wyjścia z domu. Bazą contentu standardowo jest sam pacjent, który trafia na nasz fotel. W przypadku stomatologii, nie jest możliwym studium przypadku bez uczestnictwa pacjenta w gabinecie. Czy zatem nie powinniśmy poddać pod zastanowienie tego, jakie treści będą szanować PRYWATNOŚĆ naszych pacjentów i jednocześnie móc wpuścić potencjalnych internetowych gości do gabinetowego świata. 

Ustawy i rozporządzenia, pozwalają w pewnym stopniu wyznaczyć granice prawne owej sytuacji. Luki prawne, pojawiające się w tworzeniu treści marketingowo-edukacyjnych, nie zawsze chronią pacjenta od przetwarzania jego wizerunku. Zastanawiając się nad dobrym smakiem marketingu stomatologicznego w mediach społecznościowych, jednogłośnie uznaliśmy, że to my jako autorzy prac powinniśmy wyznaczyć granicę ochrony przyjmowanego pacjenta. On sam natomiast, może dzielić się swoją prywatnością w każdy sposób który jest dla niego odpowiedni, w tym przypadku granica wyznaczania jest przez niego samego. Jeśli ząb jaki leczyliśmy jest niezwykle interesujący i warto podzielić się efektami leczenia z innymi, rozważmy zgodę pacjenta na publikację z poszanowaniem jego decyzji. Chroniąc prywatność mamy możliwość udostępnienia tylko samego przed i po, bez wykorzystania pozostałych danych wrażliwych lub zdjęć całości wizerunku. Drodzy koledzy pamiętajmy o tym co jest filarem naszej praktyki „Primum non nocere”. Dbałość o pacjenta, nie kończy się tylko na wykonanej usłudze. Dzieląc się jego leczeniem z innymi obserwatortami na profilach firmowych pamiętajmy o tym, że to na naszych barkach spoczywa ochrona jego intymności i prywatności.

NUDA

Badania wykazują, że nuda jest kolejną po złości najczęściej tłumioną emocją. W czasach nieustannego pośpiechu, ogromnej ilości przetwarzanych bodźców i zdobywania szczytów, nuda traktowana jest jako marnotrastwo czasu i bezczynność. Każdy umysł potrzebuje wytchnienia, nad produktywność może doprowadzić w konsekwencji do wypalenia zawodowego. Jednak całkowite ograniczenie aktywności, przesuwa nas w kierunku apatii i obojętności, co skutkuje brakiem zainteresowania wszelką działalnością. 

My jednak poprzez nudę popełniliśmy kreatywność. Będąc medykami z wieloletnim doświadczeniem myśleliśmy, że tempo pracy i wspomniana wcześniej produktywność wzrastają wraz z umiejętnościami. Gdyby nie lock down w 2020, nigdy nie mieli bylibyśmy możliwości zatrzymania pędu i zwolnienia tempa, aby móc przyjmować pacjentów wolniej. 

Lock down w gabinetach stomatologicznych, ograniczył zdolność przyjęć pacjentów w klasycznym grafiku. Wizyty miały zostać wydłużone i posiadać dodatkowy czas na potrójną dezynfekcję. I tak właśnie z tryby Fast przeszliśmy na tryb Slow… ale nudyyyy… 

Przez całe życie zawodowe nigdy nie wynudziliśmy się tak, jak wtedy. Czasu było aż nadto. I o czym tak myśleć w tym wolnym czasie, czekając na kolejnego pacjenta. W naszej głowie po kilku tygodniach powstała wizja … a gdyby tak zacząć w podobnym trybie przyjmować pacjentów na stałe? Spiesząc się powoli, potrafiliśmy dokończyć każde leczenie i mieliśmy sposobność do prowadzenia rzeczowych i spokojnych konsultacji. Nasze -Puste Momenty- to były chwile, kiedy nieskrępowany umysł stał się czystym płótnem artysty, gotowym na przyjęcie wizji w każdej płaszczyźnie opieki nad pacjentami. Dziś wiemy, że NUDA to czas aby myśleć, marzyć, planować i odpoczywać.

KREATYWNOŚĆ

Ktoś mógłby pomyśleć, gdzież niby ta kreatywność u mojego dentysty. A jednak, zawód lekarza stomatologa czy technika dentystycznego, wymaga wielu zdolności artystycznych i pracy twórczej. W miniony poniedziałek przy kawie, wspomnieliśmy o pasji. To ona pozwala nam w pełni zaangażować się w wykonywany zabieg. Zaangażowanie ma również swoje odbicie w otwartości na pogłębianie emocji oraz przypływ inspiracji. Zaangażowany zespół, posiada wachlarz możliwości wykonania pracy tak aby, efekt finalny był jak najbardziej zadowalający, zarówno dla pacjenta jak i lekarza. 

Na wzrost KREATYWNOŚCI niezwykle duży wpływ mają codzienne emocje, które wypełniają nas tuż po przebudzeniu. To one w dużej mierze determinują narodziny inwencji twórczej. Pozytywne stany emocjonalne mogą, aczkolwiek nie muszą zwiększać pomysłowości. Wielu twórców fantastycznych dzieł sztuki, tworzyło w negatywnym stanie emocjonalnym którego pogłębienie dodawało śmiałości. 

Czy smutny dentysta – zrobi ładną plombę? 

Niezależnie od stanu emocjonalnego, wykonanie chociażby wypełnienia kompozytowego to praca twórcza i odtwórcza w różnym podziale proporcji jej procentowości. Proporcjonalność uzależniona jest od wspomnianego wcześniej zaangażowania w projekt. W efekcie pozytywnych emocji częściej szala przeważa na proces twórczy i minimalizuje działania odtwórcze, będące efektem zwykłej „białej plomby”. Nie mniej jednak, każdego dnia staramy się aby norma optymizmu była na odpowiednio wysokim poziomie. 

Nasi lekarze jako praktycy, mogą dodać również jeszcze jeden czynnik determinujący efekty „dzieła sztuki” wykonane z kompozytu czyli czas na realizację. W Boutique Dental, stawiamy na brak pośpiechu w zakresie czasu dedykowanego na zabieg który, nie zniechęci pacjenta na tyle aby, w efekcie obie strony były zadowolone. Wiedząc, że tylko nieliczne jednostki lubią odwiedzać gabinety naszej profesji, czynnik ten został idealnie dopasowany do każdego z pacjentów i jego potrzeb. 

Pozytywne nastawienie w połączeniu z zaangażowaniem, stanowi idealny koktajl emocjonalny dla lekarza lub technika, aby móc w pełni odpowiedzialnie i z dużą dozą satysfakcji podpisać się pod wykonaną pracą. Myśląc optymistyczniej, widzimy więcej, szukamy nowych rozwiązań, czujemy się bezpieczniej. Rozwój uwagi i zdolność intensyfikacji podejścia poznawczego uzależniona jest, od procesu uwalniania dopaminy. W jaki sposób więc, zwiększamy w codziennej pracy zespołu Boutique Dental, poziom dopaminy? Dzień zaczynamy od odpowiednio dobranej muzyki i wspólnej kawy która motywuje nasz mózg do działania. Odpowiednia dieta, higiena snu i aktywność fizyczna sprawiają iż, poziom komfortu psychicznego pozwala na spotkania z pacjentami i opiekę nad nimi.

PASJA

Pasja … w stomatologii pozwala tworzyć piękne metamorfozy, bez wyboru drogi na skróty. Siadając przy fotelu stomatologicznym, rozpoczynamy koncert który, wymaga precyzji i serca do wykonywanej pracy. 

Tworząc Boutique Dental, szukaliśmy do naszego zespołu ludzi z pasją do stomatologii. Kiedy czujesz, że to właśnie taka osoba stoi przed tobą i rozumie potrzeby tego miejsca? 

Sama forma opowieści o przypadkach klinicznych, stosowanych technikach czy sukcesach przeplatanych z porażkami, pozwala na odczytanie w człowieku radości z wykonywania swojego zawodu. Pacjent spotykając na swojej drodze lekarza będącego pasjonatem sztuki którą uprawia, ma możliwość doświadczenia uczucia niezwykłej dbałości, perfekcji i radości z wykonanej pracy. PASJA przede wszystkim wiąże się z wysiłkiem i kreatywnością samego pasjonata, w tworzeniu założonego dzieła. Pasja to nie cel sam w sobie, to w dużej mierze m.in przygotowanie i proces w który jesteśmy zaangażowani. Proces, napędzający do działania i stymulujący aby osiągnąć zadowolenie. 

W miniony weekend, mieliśmy przyjemność spotkania z kilkoma przedstawicielami branży stomatologicznej na których omawialiśmy „nowinki” w zakresie prac kompozytowych. Jesteśmy praktykami z ponad 15 letnim doświadczeniem w pracy z wysoko-estetycznym kompozytem i niezwykle świadomie podejmujemy decyzje związane z doborem materiałów na jakich pracujemy. Aktualna propozycja wielu firm przybiera formę, będącą zbliżoną do produkcji odzieży w branży Fast Fashion. Stawiając na czas wykonania pracy, brak estetyki i precyzji oraz tani zakup z dużym zwrotem ze sprzedaży. 

No tak, możemy „zrobić plombę” w 15 minut z kolejnym pacjentem oczekującym w recepcji na zabieg. Wypełnienie to, może zostać wykonane w szybkich i estetycznie akceptowalnych warunkach z efektem białej plomby. Jednak dla pasjonatów to nie jest rozwiązanie, to nie jest wyzwanie którego tak bardzo chcemy się podjąć, za każdym razem kiedy zapraszamy pacjenta na nasz fotel. Do Boutique Dental wybraliśmy kompozyty które, dają nam energię do działania, pozwalają się rozwijać i kreować prace anatomicznie perfekcyjne. Nakładanie warstwy po warstwie, z niezwykle świadomym i przemyślanym doborem koloru do tkanek zęba, wynosi stomatologa na poziom wręcz artystyczny kreowanych prac, nie odtwórczy i fabryczny. Jak usłyszeliśmy od jednego z przedstawicieli medycznych, „skoro doktorowi chce się bawić z tymi warstwami i kolorami, to trudno, u nas też dobry efekt będzie szybciej i taniej”. TAK CHCĘ SIĘ BAWIĆ z tymi kolorami, tak chcę zrobić to dokładnie i mieć efekt finalny, nie dobry a IDEALNY. Mój pacjent na to zasługuje a ja czuję się spełniony. Jesteśmy pasjonatami swojego zawodu, co pozwala nam patrzeć szerzej, widzieć więcej i podejmować kolejne wyzwania. W pasji, albowiem często chodzi o sam trud i wysiłek włożony w zabieg, a nie tylko lekkie i wygodne zrealizowanie usługi dla korzyści czy odhczenia kolejnego pacjenta.

OPANOWANIE

Pewna i fachowa RECEPCJA w gabinecie stomatologicznym, posiada umiejętność opanowania emocji pacjenta.  Umiejętność poskromnienia emocji to składowa cech wrodzonych i szkolenia mieszanego z doświadczaniem codziennego „obowiązkowego obszczekania tematu” przez pacjentów. 

Pojęcie panowania nad emocjami, to szeroki wątek nie tylko w pracy, ale i w życiu prywatnym. Mając przed sobą pacjenta ze szczyptą agresji słownej, musisz nauczyć się reagowania adekwatnie do sytuacji nie poddając swojego ja, fali jego negatywnych uczuć. Podstawą jest, nauka rozpoznawania i nazwania emocji, tylko tak możemy rozpocząć przygodę z ich opanowaniem. 

Większość medyków z natury w intencji wyboru zawodu ma w sercu, chęć niesienia pomocy. Jakie więc, uczucia budzą się w człowieku-lekarzu który przyjmując pacjenta pierwszy raz na swoim fotelu, już zza drzwi słyszał podniesiony głos i atak słowny kierowany do recepcjonistki. Strach..? Złość..? Zdenerwowanie? Wiemy, że wszystko zależy energii z jaką pacjent wejdzie do gabinetu zabiegowego. 

Recepcjonistka będąc na pierwszej linii, najczęściej zbierze hejt za Ciebie Lekarzu, za Ciebie Ustawodawco, za zarząd dróg i utrudnienia w parkowaniu oraz inflację. Niestety w czasach zdominowanych przez strach, brak tolerancji, niepewne jutro i agresję podawaną nam w medio-pigułkach każdego dnia, tracimy rozsądek i kulturę komunikacyjną. Przestajemy ufać jako pacjenci, jako klienci, szukając nawet nieistniejących iskier sytuacyjnych do odpalenia zapalnika. Myślimy, że musimy wyszarpać wysoki poziom obsługi i szacunek. Pojawiając się na wizycie w placówce medycznej, potrafimy zapomnieć o intencji i potrzebie z jaką przyszliśmy. Najczęściej złość zaczyna się przy wypełnieniu karty wywiadu medycznego, a po co komu to jest potrzebne? Pesel, chyba Pani żartuje – jeszcze kredyt na mnie weźmiecie! Nie zgadzam się na pozostawienie danych ani wam ani nikomu! To jest wszystko nie zgodne z prawem proszę Panią, ja nigdy u lekarza nie musze wypełniać tylu papierów! 

Sztuka panowania nad emocjami i tolerancja, to najważniejsza umiejętność w obsłudze pacjentów. Czasami recepcyjna forma „zabicia uprzejmością” kruszy pancerze złości i arogancji. Pojawia się szczelina wypełniona światłem i człowiekiem, takim jaki jest na prawdę. Wówczas pacjent zaczyna wycofywać wytoczone działa, szuka wzajemnego zrozumienia i pojawia się cień szansy na zbudowanie zaufania. Po prostu bądźmy dla siebie mili.